Blog Educativo.pl Menu

Link:

Jak odnieść sukces w Google Play?

w kategoriiAndroid przez Piotr Potulski
Skomentuj

googleWiększość ludzi, którym pochwalę się moimi aplikacjami wydanymi na Androida zadaje mi różne pytania. Chociaż większość z tych osób to programiści, to o architekturę aplikacji mobilnej wspartej backendem www, tworzenie własnych kontrolek, wzorce projektowe w aplikacjach mobilnych i całą masę innych ekscytujących dla programisty szczegółów nie pyta prawie nikt.

Widocznie to do czego dochodziłem przez godziny kontaktu mojego gluteus maximus z powierzchnią fotela są albo oczywiste (zazdroszczę), albo pytanie o to jest żenujące jak kupowanie maści na hemoroidy.

Za to bez żadnego skrępowania zadawane są następujące pytania:

  • Ile wyciągasz?
  • Da się z tego wyżyć?
  • Jak robisz, że twoje aplikacje mają tyle pobrań?

To pokrótce najważniejsze szczegóły dotyczące programowania na Androida. Odpowiem więc na nie raz a szczerze, właśnie tutaj. Z czystego lenistwa – zamiast strzępić sobie język i nadwyrężać struny głosowe powiem tylko „wejdź na Educativo.pl i przeczytaj”. Jedziemy więc po kolei:

Ile na tym zarabiam. W skrócie – różnie. Wszystko zależy od tego jak popularna jest aplikacja, jaki sposób monetyzacji wybrałem i jak się on sprawdza. Rekord odnotowałem na badziewnych aż w oczy kole widgetach pokazujących stan naładowania baterii. Kilka takich aplikacji dzięki zastosowaniu wyjątkowo dla użytkownika upierdliwych reklam w postaci notyfikacji przynosiło dochód rzędu $80-$100 dziennie. Gra z tzw. nagradzanymi instalacjami, czyli użytkownik w zamian za zrobienie czegoś (np. zainstalowanie gry konkurencji) dostaje pewną ilość wirtualnej gotówki w grze, którą może wydawać na nowe poziomy, lepsze elementy itd. Przychód z DAU (Daily Active User) to 0,1-0,5 centa dziennie. Ale w tym przypadku dopiero się uczę i w kolejnych produkcjach będzie prawdopodobnie lepiej.

Czy da się z tego wyżyć? Zależy od oczekiwań, ale generalnie odpowiedź jest prosta – przy odrobinie determinacji da się. Chyba, że $300 to żonie na waciki starcza. Wtedy trzeba się bardziej przyłożyć i też się da. W każdym razie osiągnięcie poziomu przychodów rzędu 2-3 tysięcy miesięcznie jest możliwe bez specjalnego wysiłku, chociaż pracować oczywiście trzeba.

No i zostało ostatnie pytanie – jak to robię, że moje aplikacje się ściągają?

Po pierwsze – nie wszystkie. W tej chwili mam opublikowane kilkadziesiąt różnych aplikacji, z których część odniosła faktyczny sukces, a część się tłucze gdzieś w zakamarkach sklepu. Jeśli ktoś się uczy na własnych błędach (a jeszcze lepiej na cudzych) – to się nauczy. Jednak paru podstawowych rad mogę udzielić.

Po pierwsze – trzeba mieć produkt. Produkt, to coś, co my zrobiliśmy, a ludzie tego potrzebują do zaspakajania swoich potrzeb. Oczywiście różni ludzie mają różne potrzeby – jedni zjedzą kaszankę, inni polecą na surową rybę do Tokio, bo Michelin dał tamtejszej knajpie trzy gwiazdki. Nie można więc mówić, że aplikacja do przewidywania trzęsień ziemi jest lepsza od tej odtwarzającej dźwięki kota, który nażarł się czegoś wiatropędnego. Jak chcesz zarobić, to lepsza jest ta, na której zarobisz więcej, czyli przyniesie więcej przychodów w przeliczeniu na poświęcony jej czas. Może się okazać, że trzęsienia ziemi są zaskakująco mało interesującym tematem. Przy okazji – kiedyś wypuściłem w ramach eksperymentu aplikację o nazwie „Odgłosy Ryb”. Robiła to co mówi tytuł (jak wiadomo ryby głosu nie mają…). A jednak ściągała się. Nawet pomimo dużej ilości negatywnych ocen, bo „nie działa”. Ciekawe jak autorzy tych komentarzy wyobrażali sobie to działanie.

Swoją drogą – kompletną bzdurą jest twierdzenie, że „pomysł jest najważniejszy”. Mam super pomysł – przewidywanie liczb które padną w najbliższym losowaniu Lotto. Tak, dobrze myślisz – tego się nie da napisać. Ważne jest też wykonanie. I tutaj ważny jest twój warsztat – umiejętności, doświadczenie, wiedza. Im więcej potrafisz, tym bardziej jesteś w stanie wyróżnić się pozytywnie na tle konkurencji. Proponuję zacząć od kursów programowania na Androida. Nie, to nie jest kryptoreklama. To reklama całkowicie jawna. Ale skoro już masz produkt, to zostają jeszcze dwa kluczowe pojęcia marketingu (przepraszam, mam nadzieję, że akurat nie jadłeś).

Cena. Tak, wiem – większość aplikacji jest dostępna za darmo. Tylko użytkownik i tak płaci, bo wyświetlasz mu te wszystkie bzdetne banerki, wstawiasz ikonki wyszukiwarki na pulpit itd. Przy okazji – o ile cenę za aplikację musisz podać jawnie, to chwalenie się reklamami w zrzutach ekranu jest czystą głupotą, podobnie jak spamowanie użytkownika dużą ilością reklam w momencie odpalenia gry. Napisz te kilka linii kodu, które spowodują, że zacznie płacić dopiero jak już polubi twoją aplikację. Wystawianie płatnych aplikacji w przypadku Androida… ok – nie rób tego. Chyba, że masz duży budżet na reklamę i prawa do takich znaków jak FIFA< Need For Speed i podobnych.

Pozostał mi do omówienia jeszcze trzeci filar marketingu, czyli promocja. Ale na ten temat to już w kolejnym wpisie.

  • Marek

    Witam,
    Przeczytałem. Kolega się myli, cytuję:
    Mam super pomysł – przewidywanie liczb które padną w najbliższym losowaniu Lotto. Tak, dobrze myślisz – tego się nie da napisać. Oczywiście, że się da i napisać i przewidzieć.
    Pozdrawiam,

  • fsdfd

    fds

  • Dziękujemy za skomenentowanie, dozwolone znaczniki html to strong, code i href.