Blog Educativo.pl Menu

Link:

Dlaczego lubię programować?

w kategoriiAndroid przez Piotr Potulski
Skomentuj

googleplusW ZOO, przed klatką z pawianami stoi mama z dzieckiem, które jak zwykle zadaje „trudne pytania”. „Mamo, dlaczego tu trzymają informatyków?” – „Ależ synku, dlaczego uważasz, że to informatycy?” – „No wiesz, brudni, nie ogoleni z odparzonymi tyłkami – zupełnie jak tata”. 

Trzeba postawić sprawę jasno. Opinię wśród tzw. społeczeństwa, mamy kiepską. Oczywiście, stereotypy, uprzedzenia itd. Tylko stereotyp, jest uproszczeniem stosowanym przez ludzkie umysły w celu zaoszczędzenia sobie nadmiaru myślenia i generalnie czasami bywa krzywdzący, ale z powietrza się nie wziął. Sam, w swoim czasie ułożyłem złotą (jak na moje skromne możliwości) myśl „prawdziwe programowanie to krew, pot i hemoroidy”. Ale jest w tym zawodzie coś, co powoduje, że jest w stanie dać niesamowitą satysfakcję. Dla jasności – nie chodzi o pieniądze. Jasne, programiści zarabiają sporo, łatwiej im znaleźć pracę i zdarzają się, że mają np. takie zabawki w pracy (przepraszam za jakość – ale podobno telefon, to jedyny aparat jakiego potrzebuję):

mortalkombat

Tylko tak się składa, że ci, którzy nie mają do tej pracy zacięcia zarabiają znacząco mniej, robią nudne rzeczy i zastanawiają się, ile jeszcze w tym zawodzie dadzą radę wytrzymać.

Tym „czymś” dlaczego warto bawić się w informatykę jest nie tylko przezwyciężanie problemów, trudności. To robi każdy projektant. Tylko projektując most, trzeba jeszcze zaczekać aż zostanie wybudowany. Działająca aplikacja to nic więcej niż dopracowany do ostatniego szczegółu i detalu projekt. I działa (lub nie działa) dokładnie tak jak w tym projekcie zostało to zapisane. Efekt widać natychmiast. Do tego dochodzi świadomość robienia czegoś nowego i istotnego.

Zmuszenie maszyny do wykonania paru matematycznych działań, to tylko początek. Te działania sprawiają, że samoloty latają, możesz sobie pooglądać panienki na fejsie, czy inne panienki w innych serwisach. Albo nawet chłopców w jeszcze innych miejscach. Co kto woli. Informatyka zmienia świat. I to nie jest rewolucja, która już się wydarzyła. Ok, wrzucenie ksiąg rachunkowych w komputery to fajna sprawa. Podobnie z pożegnaniem maszyn do pisania – można sobie korygować ile się chce. Skokiem był Internet i narzędzia, które powstały z jego wykorzystaniem. Teraz jesteśmy na początku kolejnego wielkiego skoku – już się mówi o rewolucji mobilnej. Osobiście nie przepadam za tym określeniem – jest tak wyeksploatowane, że rewolucją jest już nawet wyprzedaż kaszanki w Biedronce. Ale faktem jest, że globalna sieć rozszerza już swoje macki.

Jadąc pociągiem widzę ludzi bawiących się telefonami, czytających coś tam na tabletach, czy czytnikach, wykonujących swoją pracę, czy komunikujących się z innymi użytkownikami sieci. Skokowo zwiększył się czas, jaki spędzamy w zasięgu sieci. Ale to nie wszystko – smartfony (nawet te z iOS, czy Windows) to urządzenia wyposażone w sporą ilość sensorów. One nie tylko coś tam wyświetlą i pozwolą się pacnąć w ekran – wiedzą gdzie są, z jaką prędkością się poruszają, mają oczy, uszy, zmysł równowagi. Do tego na drugim końcu sieci odbywa się prawdziwa praca. Zdjęcie, które trafia na serwer Google zostaje poddane obróbce, retuszowaniu, jest włączane do panoramy i poddawane ocenie estetycznej (tak, G+ ma w tej chwili gust w sprawie zdjęć, ciekawe jakie koty lubi…). Kolejna usługa – Google Now – na podstawie naszych zachowań określa wzorce i stara się podpowiadać dokładnie te usługi, których w danej chwili potrzebujemy – powrót do domu, wyjazd do pracy, ostrzeżenie o korkach na drogach.

Wszystko dzieje się samo. Tutaj nie imponuje nawet sama jakość usługi – mogę sobie wyobrazić jak to jest robione. Imponuje skala danych, które są w ten sposób przetwarzane. Dla typowego użytkownika jest to współczesna magia, a ja jestem jej skromnym adeptem, któremu w jakiejś drobnej części dano wpływ na kierunek w którym pójdzie świat.

  • Dziękujemy za skomenentowanie, dozwolone znaczniki html to strong, code i href.